Link :: 13.02.2006 :: 14:15

gdzieś tam dosyć daleko spoglądam na Ciebie


Komentuj (1)


Link :: 17.02.2006 :: 20:47
biorę łopatę i grzebię swoje irionie. nie łatwo jest być stanowczą. z wymyślonym zyciem pod kołdrę mogę się schować. lecz czasem i tak mnie tam ktoś znajdzie. dziewczynka z zapałkami stoi pod tą słynną latarnią szóstych zmysłów i błaga o przebaczenie. inaczej nie umiem. inaczej nikt mnie nie nauczył. miłość jak z filmów pornograficznych. pełna erotycznych uniesień. brak czasu na jakiekolwiek słowa. nawet 'przepraszam'. to co? ja mam ich przeprosić? śmieszne. uciekam znikam bo zawsze przepraszałam.
Komentuj (16)


Link :: 19.02.2006 :: 11:54
czasem wydaje mi się jakby pan nigdy na mnie spojrzeć nie chciał. a przecież taka ładna jestem. czasem nie mogę sobie przypomnieć żeby to właśnie pan podał mi rękę. a ja nie drapię. i nawet nie umiem wyobrazić sobie że pan mógł kiedykolwiek mnie objąć. rozpłynęłabym się. za rzadkie powietrze wydychane metodą usta-przestrzeń. nigdy przedtem tak się nie czułam, wie pan?
Komentuj (9)


Link :: 19.02.2006 :: 19:56
cel uświęca środki. wszystkie? w tym przypadku, raczej. długo żyłam z poczuciami różnych win. tych mniej ważnych i tych wielce istotnych. dzieciństwo poszło się bujać [na huśtawkę, oczywiście]. czasem je odwiedzam. czasem. to takie przygnębiające, gdy dowiadujemy się, gdy może zdajemy sobie sprawę, że nasze życie jest zależne od osoby trzeciej. [drugiej?] no ja jedynie mogę postawić tą sławietną kropkę nad 'i', ale to i tak nic nie zmienia. mogę się zamienić w mur [tak, ten chiński, na przykład] i przetrwać lat tysiące. co ja z tego będę mieć? co z moją przyszłością? wczoraj myślałam 'jutro', dziś myślę 'teraz'.
Komentuj (25)


Link :: 21.02.2006 :: 10:29
ludzie przyjeżdżający do rio de janeiro zabierają ze sobą kolorowe kredki i farby. w poznaniu nadal szaro. może dlatego że nie cierpię malować? wczoraj zostałam porównana do znajomej prostytutki i do mniej znajomego pana Adolfa Hitlera. po głębszych przemyśleniach doszłam do wniosku, że te dwie postaci mają ze sobą niewiele wspólnego i, że osoba, która to wyznała, niestety, ale musi być bardziej niezrównoważona przysychicznie niż ja. nowy dzień nie zapukał dziś do drzwi tylko beszczelnie wpadł przez okno o godzinie punkt 10 rano. no i nie mam wyboru i muszę iść na kawę na miasto na godzinę 15. też punkt.
Komentuj (10)


Link :: 21.02.2006 :: 20:54
no więc ['nie zaczynaj zdania od -no więc-!'] kawa była waniliowa. rozmowa przy tej kawie też była waniliowa. może zanadto słodka. po powrocie okazało się że mojej lampie znudziło się egzystowanie w moim zielonym pokoju i najwyraźniej poszuka wrażeń u pana od złomu. on to lubi takie dziadostwa. ja wręcz przeciwnie. kładę się spać. źle mi. powinno przejść. zawsze przechodzi. sądze, że ty też mi przejdziesz. radość też mi przeszła. koło nosa. a nos w książkach.
Komentuj (8)


Link :: 22.02.2006 :: 19:16
nie chcę krwawić, ale na wszelki wypadek chodzę z ręcznikiem wokół szyi. ja usiąde w kącie, na ławce kuchennej i zakryję się kapturem. bo dziś znowu tak brzydko. odliczę palcami purpurowe kwadraty na stole i pomyślę o niebieskich migdałach. pomacam powietrze w poszukiwaniu drzwi i zamknę się w sobie. posłucham krzyków dnia codziennego. mojego dnia. wyrywam płuca i kładę się w skołataną pościel. powinno przejść. musi. jutro wskoczę na stół i się zabawię. wypiję biały płyn przez słomkę i wyrzucę część siebie za okno. jednym słowem [a właściwie trzema] : ja nadal czekam.
Komentuj (27)


Link :: 23.02.2006 :: 11:32

mam juz tego dosyć. co z tego ze mi się paznokcie świecą? albo ze sen z jawą mylę. zasypiam nad ranem, kiedy wszyscy się budzą. codzień jeden smak cytryny z miodem. dopisane: notka całkowicie bezsensu i o niczym.


Komentuj (7)


Link :: 23.02.2006 :: 18:58

pojadę na koniec świata. do wełnianych swetrów i godzin szóstych rano. odwiedzę lukier na palcach i wannę pełną piany. zobaczę olejną panią arystokratkę z nieistniejącym instrumentem na ramieniu. i pomyślę o tym gdzie jesteś. ze gdy ja zasypiam, ty się budzisz, ze gdy myślę o tobie czasem, ty w głowie sto melodii masz, kazda niewiadomo po co i dla kogo. nigdy nie mowiłeś kim jestem. jaka jestem. nigdy mnie raczej nie było. no i teraz tez nie ma. widocznie... między ciszami będę pragnieniem dotykać nieba. a mówiłam sobie, ze nigdy więcej... [dopisane: raczej byłam. małą, głupią dziewuchą.]


Komentuj (16)


Link :: 26.02.2006 :: 17:50

ona ma przeciez tysiąc spojrzeń i kazdym z nich lubi się chwalić. nie wie czemu nie jest rzeczywistością w rio, ale noce lubi spędzać w lodówce. lubi łapać siebie w wystawowych oknach i w autobusach. czasami nie wie jak myśleć i o czym. lubi tez duze lizaki. takie ot, zboczenie niezboczone.

Komentuj (6)


Link :: 26.02.2006 :: 19:08

mówisz - zrozumieć Cię. och, błagam przesteń udawać, że nigdy Cię nie rozumiałam. za jakim grzechem znowu chcesz się schować? i bez szukania wiem gdzie jesteś. jeśli hitler był prostytutką to ja nią byłam. jeśli marylin była mężczyzną to całkowicie mogę się z nią utorzsamiać. teraz wchodzą oknem, więc proszę, zasłoń zasłony kochanie.



Komentuj (14)



- don't do it girl...
- I don't like "don'ts"

archiwum

2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


linki



Layout by Ka. for Exclusive Layouts.
picture, pattern, textures.